The Vandermark 5 "Alchemia" (12 CD), Not Two 2005

The Vandermark 5
Koncert w Scenie Na Piętrze
Poznań, 20.11.2005


Ken Vandermark feat. Marcin Oleś i Bartłomiej Brat Oleś "Ideas" Not Two 2005

FME (Free Music Ensemble) "Cuts", Okka Disk 2005


Otóż i kolejny tom wesołych opowieści o życiu i twórczości Kena Vandermarka, zacnego 41- letniego saksofonisty i klarnecisty z Chicago. Tom opasły i nasycony głębokimi emocjami recenzenta, który jest jedynie ślepym i głuchym entuzjastą kilku frapujących dźwięków i gdzie mu tam do fachowych eksploracji kolegów redaktorów poczytnych pism dżezowych. A jeśli za poczytne przyjmiemy pisma ukazujące się w temże kraju w nakładach większych niż 10 egzemplarzy, to próżno pośród nich szukać recenzji wydawnictwa, które - bez względu na prywatne preferencje kogokolwiek - jest bodaj najważniejszym wydarzeniem jazzowym roku, przynajmniej po tej części Atlantyku (po drugiej raczej nie, gdyż jest zbyt niekomercyjne).
Wasz recenzent myśli, rzecz jasna, o "Alchemii" - dwunastopłytowej (!!!) rejestracji pięciu koncertów formacji The Vandermark 5, jakie miały miejsce w mieście Kraków, w Klubie Alchemia, w marcu ubiegłego roku.
Otwierając inny koncert tejże grupy, konferansjer poznańskiej Sceny na Piętrze rzekł znienacka, iż oto "przed Państwem najlepszy kwintet jazzowy od czasu Kwintetu Milesa Davisa, tego z Waynem Shorterem". I jakkolwiek dyskusyjną i kontrowersyjną jest ta teza (zwłaszcza w kontekście nieporównywalnych zasobów komercyjnych obu formacji), nie sposób przejść nad powyższą konstatacją bez słowa komentarza. Bo dla tych, którzy jazzu słuchają "naprawdę" i którzy jednocześnie mają spory bagaż doświadczeń w słuchaniu muzyki improwizowanej (czyli mają na półkach kilka stosów cedów z tego obszaru), teza wyżej postawiona jest prawdziwa lub całkiem prawdopodobna. I by tego wątku nie rozwijać, dodam, że w mojej ocenie rzeczywiście Ken Vandermark ma w sobie coś z Milesa Davisa z tamtych lat. Tym czymś jest stałe i skuteczne poszukiwanie coraz doskonalszej koncepcji grania zespołowego (słuchanie innych jako naczelna zasada konstruująca pracę w grupie), zdolność do kreowania kolektywnych improwizacji (i pozostawania jednocześnie jakby nieco "w cieniu wydarzeń") i rzadka w świecie umiejętność dobierania genialnych muzyków do realizacji swych światłych pomysłów (nie zapominajmy, że wielu muzyków Milesa z okresu drugiej połowy lat 60ych nigdy potem nie grało już tak genialnej muzyki, co teraz dotyka muzyków Vandermarka, albowiem ja osobiście nie słyszałem jeszcze nagrań, np. Rempisa czy Bishopa, które byłyby choć w połowie tak dobre, jak ich muzyczne wycieczki w The Vandermark 5).

Ale dość tych teoretycznych wynurzeń, przejdźmy do omówienia tego, co w preambule zapisane. O "Alchemii" na internetowych łamach udanych portali jazzowych (jest taki jeden) i niegłupich pism młodych muzykologów (jest takie jedno), powiedziano już sporo. Ja tylko dodam kilka osobistych konstatacji. Po pierwsze, pochłonięcie takiej dawki muzyki w niedługim czasie jest naprawdę sporym osiągnięciem (5 pełnowymiarowych koncertów, plus 2 jam sessions, 12 płyt, 55 utworów, kilkanaście godzin muzyki), ale ja od razu dodam, iż mimo, że wiele kompozycji granych jest na tych koncertach wielokrotnie, ani na moment nie poczułem znużenia (słuchałem "Alchemii" zgodnie z chronologią, przez pięć kolejnych dni, czyli dwa cedy dziennie). Zawsze za to odczuwałem podwyższony poziom adrenaliny. Muzycy też chyba odczuwali podobnie, bo z dnia na dzień grali chyba coraz lepiej, choć wydaje się to niemożliwe (zwłaszcza przy odsłuchu pierwszych dwóch, trzech płyt). Dowodzi tego wprost genialna gra kwintetu na sam koniec tej epopei jazzowej (patrz: "Six Of One", ostatni temat drugiego seta piątego koncertu i solo Jeba Bishopa - ten fragment mianuję dźwiękami wszechczasów, no może tuż za "Footprints" rzeczonego kwintetu Davisa). "Alchemia" musi zatem zostać płytą roku z tysiąca powodów, np. z uwagi na rozmach edytorski, spektakularność rozmiaru wydawnictwa, na pewno na miarę światową, o polskiej nawet nie wspominając. Ale co najważniejsze - głównie z powodu jakości zawartej na niej muzyki. Dla zainteresowanych, ze statystycznego punktu widzenia (wszak nie sposób posiadać wszystkie płyty KV) dodam, że repertuar "Alchemii", obok cudzych utworów znanych z poprzednich płyt formacji (m.in. Kirk, Rollins, Cherry, Taylor), zawiera kompozycje Kena Vandermarka pochodzące z następujących płyt - sześć z siedmiu utworów z "Elements Of Style…", wszystkie dziewięć kompozycji z "Airport For Light", dwa numery z "Burn The Incline", jeden z "Acoustic Machine" i trzy nowe kawalki (powstałe w Polsce), które znalazły się na najnowszej płycie zespołu "The Colour Of Memory" (recenzja niebawem). Box z Alchemii zawiera także dwa jam sessions z braćmi Olesiami (płyty nr 11 i 12). Są bardzo frapujące, ale to tylko dżemy i na tle fenomenalnych wycieczek V5 z pięciu krakowskich wieczorów, raczej nie wytrzymują konkurencji.

A ów koncert poznański, rozpoczęty śmiałą tezą, wyżej skomentowaną, pragnę podsumować poniższymi spostrzeżeniami. Po pierwsze - co już powoli staje się banalne - był najlepszym koncertem, w jaki w tym roku uczestniczyłem. Po drugie, The Vandermark 5 bez Bishopa (z Fredem Lonberg-Holmem na wiolonczeli) pozostaje świetnym zespołem, a elektryczne jazdy na wioli przypominają gitarowe pasaże tegoż Bishopa, znane z wczesnych płyt V5 i robi się całkiem milutko. Po trzecie - nowe kompozycje Kena są coraz bardziej skomplikowane i przeto - przynajmniej dla mnie - jeszcze ciekawsze. Po czwarte - Ken gra coraz więcej na barytonie i to też jest powód do rosnącej satysfakcji (z uwagi na preferencje osobiste). Po piąte i ostatnie - poziom wzajemnego zrozumienia muzyków osiąga w V5 absolut, co czyni tezę postawioną na początku koncertu jeszcze bardziej zasadną (a zmiana składu nic tu nie poczyniła złego, bo z Fredem wszyscy świetnie się znają, np. z Territory Band).

Wiem, ze trochę przynudzam, więc szybko kilka celnych ocen kolejnych dwóch nowych płyt Kena Vandermarka. Najpierw trio z braćmi Olesiami (nagrane i wydane w Polsce! - hymny pochwalne dla Marka Winiarskiego i jego Not Two pozostawiam na kolejne recenzje z płyt tego wydawnictwa - zapewne już niebawem). "Ideas", blisko 70 minut kolektywnych improwizacji tria (wbrew wczesnym sugestiom braci Ken nie chciał grać gotowych kompozycji przez nich przygotowanych) i zapewne całkiem ciekawa konstatacja, iż od pierwszej do ostatniej minuty tego nagrania słychać, że jest to płyta braci Oleś (!). No właśnie - to Vandermark poskromił swój gorący temperament i poszedł wedle linii olesiowych, raczej wyciszonych, często kameralnych improwizacji. Zatem "Ideas", jak każda płyta Marcina i Bartłomieja, wymaga skupienia, wsłuchiwania się w każdy dźwięk. Dla wytrwałych nagroda jest duża. I taka myśl na koniec - to z pewnością najlepsza pozycja w dorobku braci, choć z pewnością nie najważniejsza w dyskografii Kena. Cóż z tego wynika - posłuchajcie i skonstatujcie sami.

"Cuts" to trzecia płyta (choć w zasadzie druga - debiut to był koncert w limitowanej edycji) w dyskografii tria Free Music Ensemble (używającego także skrótu FME), w skład którego, obok lidera KV (autor całego repertuaru), wchodzą także Nate McBride na basie i Paal Nilssen-Love na perkusji. Pięć długich utworów. Pięć prostych kompozycji (jedna, dedykowana rockowemu Shellacowi brzmi jak … Shellac, zwłaszcza w warstwie rytmicznej) i tyleż rozbudowanych improwizacji. Nie wiem jeszcze do końca, ale FME jest chyba w tej chwili najlepszą grupą Kena Vandermarka. Wciąż rozwijający się młodzi muzycy (Paal ledwie przekroczył trzydziestkę, Nate też nie jest jeszcze w wieku oldboya), którzy z płyty na płytę zostawiają moje usta w coraz bardziej rozdziawionej pozycji i Ken - tu, nie bez przyczyny, w formule najbardziej otwartej, swobodnej, rozimprowizowanej (nie mniej niż w duetach z Nilssenem-Love - znanych jako Dual Pleasure). Wielka muzyka. I głośno, i cicho, i subtelnie, i z wielkim rozmachem. Zawsze razem, zawsze w trio, choć zapewne odsłuchane osobno ścieżki każdego z muzyków z tej sesji też przyprawiłyby nas o gęsią skórkę. Trzech indywidualistów i idealnie zgrany kolektyw. Jestem za, a nawet przeciw.

ANDRZEJ NOWAK


<<< poprzednia recenzja następna recenzja >>>
 

RECENZJE

+ Muzyka z Drogi - Pieśni z Polski, Ukrainy i Rosji
+ Werchowyna - Pieśni święte i Grzeszne
+ Ethno Trio Troitsa - Żurawy
+ Odpust Zupełny - Renesans średniowiecza
+ Pop Ambient 2006
+ Antonelli - The Black Quintet
+ Boxer Compilation
+ Susanne Brokesch - Emerald Stars
+ Boards Of Canada - The Campfire Headphone
+ Compilation 01
+ Dakar & Grinser - Triumph Of Flesh
+ Duplex - Late Night Driving
+ Electric President - s/t
+ Expression - DJ Mix Series Vol.1: Compiled And Mixed By Jesper Dahlback
+ B.Fleischmann - The Humbucking Coil
+ John Foxx - Cathedral Oceans III
+ Francisco - Music Business
+ Freude-Am-Tanzen Showcase: DJ Koze - Light Spuba / Onur Ozer - Freak Disko / Mark Henning - Yeah But No But
+ Gadgets - Key Moments
+ North Quartet - Malamute
+ Satanicpornocultshop - Orochi under the Straight Edge Leaves
+ Shalabi Effect - Pink Abyss
+ Makoto Kawabata - Your Voice from the Moon
+ Impression Sampler Series - Vol. 1
+ Judith Juillerat - Soliloquy
+ Musik Krause Showcase: Robag Wruhme - Wortkabular Rmxs / Ian Simmonds - International Songs / Krause Duo - Remmi Demmi
+ Nation 12. - Electrofear
+ Optic Nerve - Metal Images
+ The Orb - Orbsessions Vol. 1
+ c/o pop
+ Quio - Like Oooh!
+ Random Noise Generation - Reign
+ Angie Reed - XYZ Frequency
+ +minus - L'écoute libéré
+ I treni inerti - Aerea
+ Marcus Schmickler/John Tilbury - Variety
+ Tisha Mukarji - D is for Din
+ Barry Weisblat/Alfredo Costa Monteiro/Ernesto Rodrigues - Diafon
+ Birgit Ulher/Gino Robair - Sputter
+ Cyril Epinat/Mathias Forge/Jérôme Bertholon - Duo...
+ Larry Tee feat. Princess Julia - The Noughties
+ Andi Teichmann - Fades
>> The Vandermark 5 - Alchemia / The Vandermark 5 - koncert w Scenie Na Piętrze / Ken Vandermark feat. Marcin Oleś i Bartłomiej Brat Oleś - Ideas
+ Toktok Records Showcase
+ Transit Kings - Token
+ Tresor 13 - It`s Not Over

- - - - - - - - -

+ THE TIPTONS - Tsunami / DEREK BAILEY / AMY DENIO / DENNIS PALMER - The Gospel Record: The Reference Edition
+ THE DRONES - Wait long by the river and the bodies of your enemies will float by
+ JUDITH JUILLERAT - Soliloquy
+ DEAF CENTER - Pale Ravine
+ RAIN - A Dream Unthreatened / LIO - 1980 - 2005: 25 Years in Pop - Pop Songs & Ballades
+ FRODE GJERSTAD / NICK STEPHENS - North Atlantic Drift / FAST COLOUR - Antwerp 1988: Suite for Johnny Mbizo Dyani / FRODE GJERSTAD / LOUIS MOHOLO / HASSE POULSEN / NICK STEPHENS - Calling Signals
+ STATIC - Re: Talking About Memories
+ HARALD SACK ZIEGLER - Punkt
+ PETER REHBERG - Fremdkoerper
+ TROUM - Tjukurrpa (Part Three: Rhythms and Pulsations)
+ CALIKA - Small Talk Kills Me / LIBRARY TAPES - Alone in the Bright Lights of a Shattered Life
+ LVXUS - Cloudland / LAWRENCE ENGLISH - Happiness Will Befall / GAUDI:TESTA - 1105 / KEMIALLISET YSTÄVÄT - Lumottu Karkkipurkki (Vapaa Systeemi) / VARIOUS ARTISTS - Freq_Out 2
+ ÖLVIS - The Blue Sound
+ YUMA NORA - Jewels in the Snakepit / ROBEDOOR - Grendel Glare
+ WHIP - Atheist Lovesongs to God
+ V.A. - Sonar Kollektiv 4 / V.A. - Secret Love 2 - Compiled by Jazzanova and Resoul / V.A. - Voices In The Wilderness: Dissenting Soundscapes and Songs of G.W.'s ; America / V.A. - Gospel for J.F.P. III - Tribute to Jaco Pastorius / V.A. - No Depression / V.A. - FPLCVL Sampler # 001
+ CHAOS BUTTERFLY - Three Living Things / JONATHAN SEGEL - Edgy Not Antsy
+ LOKAI - 7 Million
+ PAAVOHARJU - Yhä hämärää
+ THEO JORGENSMANN - Fellowship
+ MAX NAGL ENSEMBLE - Quartier Du Faisan
+ YANNIS KYRIAKIDES - The Buffer Zone
+ FAT FREDDY'S DROP - Based on a True Story
+ PUSH THE TRIANGLE - Cos La Machina 1 / NEW AMERICAN WING - New American Wing / EARL HOWARD - Five Saxophone Solos / JOE ROSENBERG - The Long & Short Of It
+ DAVID 'FATHEAD' NEWMAN - I Remember Brother Ray / CURTIS FULLER - Keep It Simple / ENRICO RAVA - Tati / DAVID MURRAY 4TET & STRINGS - Waltz Again
+ COLOMA - Dovetail
+ THE ROYAL WE - The Royal We / URLAUB IN POLEN - White Spot / E:GUM - Keyboard Lies / ROMAN - So Ghost? / MAURACHER - Kissing My Grandma
+ MANDARIN MOVIE - Mandarin Movie / PARK ATTACK - Last Drop At Hideout / FUCK-OFF MACHETE - If Gold Was Silver and Silver Was Gold / THE ETERNALS - Rawar Style

- - - - - - - - -

WYWIADY / RELACJE

+ Mick Harris - wywiad
+ WEF 2005: Andrij Kiryczenko w Zachęcie